Nie wiesz, dlaczego Twoje włosy jednego dnia są suche i matowe, a innego oklapnięte i bez życia? W tym tekście poznasz zasady równowagi PEH i dowiesz się, czym są proteiny, emolienty oraz humektanty w pielęgnacji. Dzięki temu łatwiej dopasujesz pielęgnację do tego, czego naprawdę potrzebują Twoje włosy.
Co to jest równowaga PEH?
Równowaga PEH to pojęcie, o którym nasza firma regularnie pisze na blogu https://strefawlosow.pl/, wyjaśniając, jak mądrze łączyć proteiny, emolienty i humektanty w codziennej rutynie.
PEH to skrót od trzech grup składników: Protein, Emolientów i Humektantów. Twoje włosy potrzebują każdej z nich, ale w innych proporcjach w zależności od porowatości, stopnia zniszczenia i sposobu stylizacji. Gdy jedna grupa dominuje, a innej jest za mało, fryzura zaczyna „protestować” na różne sposoby.
Jak to zwykle wygląda w praktyce? Po zbyt dużej ilości protein kosmyki stają się sztywne i szorstkie, po nadmiarze emolientów oklapnięte i ciężkie, a po przewadze humektantów bardzo się puszą. Równowaga PEH polega na tym, by krok po kroku obserwować reakcję włosów i modyfikować pielęgnację zamiast trzymać się jednego schematu bez zmian.
Proteiny – kiedy twoim włosom brakuje „szkieletu”?
Proteiny to budulec włosa. Odbudowują ubytki w łusce, wygładzają powierzchnię i dodają sprężystości, zwłaszcza gdy pasma są rozjaśniane, farbowane lub często stylizowane na gorąco. Możesz je traktować jak gips, który wypełnia mikrouszkodzenia i wzmacnia strukturę.
W kosmetykach do włosów znajdziesz różne rodzaje protein, zarówno pochodzenia zwierzęcego, jak i roślinnego oraz w formie hydrolizowanej, która lepiej wnika w głąb włosa. Najczęściej spotykane to między innymi:
- keratyna i kolagen,
- proteiny mleczne, jedwabne oraz jajeczne,
- białka pszenicy, owsa, soi czy ryżu.
Skąd wiedzieć, że proteiny są potrzebne? Włosy łamią się przy czesaniu, nie trzymają skrętu, wyglądają jak „piórka” i są pozbawione sprężystości. Przy niedoborze warto wprowadzić proteinową maskę raz na jakiś czas, a nie przy każdym myciu. Nadmiar daje efekt sianowatych, twardych pasm, dlatego dawkę lepiej stopniowo zwiększać i uważnie obserwować reakcję na kolejne użycia.
Emolienty – jak domknąć nawilżenie?
Emolienty tworzą na powierzchni włosa cienki film, który ogranicza ucieczkę wody i wygładza łuski. To one dają wrażenie miękkości, śliskości i efekt „lśniącej tafli”. Bez emolientów nawet najlepiej nawilżone pasma bardzo szybko znów stają się suche.
Do emolientów zaliczamy naturalne oleje i masła roślinne, ale też syntetyczne substancje natłuszczające stosowane w odżywkach i maskach. W składach kosmetyków najczęściej pojawiają się:
- oleje roślinne dostosowane do porowatości włosów,
- masła, na przykład shea lub kakaowe,
- estry, alkohole tłuszczowe i silikony lotne zmywalne łagodnym szamponem.
Kiedy w pielęgnacji brakuje emolientów, włosy są szorstkie w dotyku, plączą się i matowieją tuż po wysuszeniu. Jeśli emolientów jest za dużo, fryzura staje się ciężka i przetłuszczona u nasady, a na długości wygląda jak oblepiona. W wielu przypadkach najlepsze efekty daje stosowanie emolientów na koniec pielęgnacji, po humektantach, tak aby „zamknąć” nawilżenie w środku włosa.
Humektanty – jak nawilżać, żeby nie puszyć włosów?
Humektanty przyciągają i wiążą wodę. To one odpowiadają za elastyczność, miękkość i zdrowy połysk, który nie wynika wyłącznie z natłuszczenia, lecz z realnego nawilżenia wnętrza włosa. Bez humektantów każde, nawet najdelikatniejsze pasmo zaczyna przypominać suchą nitkę.
Do tej grupy składników zaliczamy zarówno substancje naturalne, jak i syntetyczne. W składach odżywek nawilżających można zwykle znaleźć między innymi:
- glicerynę roślinną, sorbitol lub pantenol,
- aloes, miód i hydrolaty roślinne,
- kwas hialuronowy w różnych formach.
Dlaczego z humektantami łatwo przesadzić? W bardzo wilgotnym powietrzu potrafią „wyciągać” wodę z otoczenia do wnętrza włosa, co kończy się silnym puszeniem i brakiem kontroli nad fryzurą. Z kolei w suchym klimacie mogą odbierać wodę z samego włosa. Dlatego najczęściej stosuje się je razem z emolientami, które stabilizują efekt nawilżenia i ograniczają wahania wynikające z pogody.
Jak ułożyć prostą rutynę PEH?
Od czego zacząć, jeśli do tej pory wybierałaś kosmetyki tylko „na oko”? Dobrym pomysłem jest prowadzenie krótkich notatek po każdym myciu z informacją, jakiej maski użyłaś i jak włosy wyglądały po wyschnięciu. Po kilku tygodniach łatwo wyłapiesz, czy lepiej reagują na dawkę protein, czy na emolientowe otulenie.
Dla ułatwienia możesz podzielić pielęgnację na kilka prostych kroków, które powtarzają się w cyklu myć i dają miejsce na obserwację reakcji włosów:
- Jedno mycie z maską humektantową, zakończone lekką odżywką emolientową.
- Kolejne z maską proteinową i porcją emolientów na końcówki.
- Trzecie, typowo emolientowe, gdy czujesz szorstkość i brak blasku.
Cenną wskazówką jest też porowatość włosów. Wysokoporowate zwykle lubią więcej emolientów i lżejsze proteiny, niskoporowate lepiej reagują na delikatne humektanty i mniejszą ilość ciężkich olejów. Średnioporowate często plasują się pośrodku i dobrze znoszą zrównoważoną dawkę wszystkich trzech grup składników, byle nie pojawiała się zbyt często silna, czysta proteina.
Gdy uda się znaleźć własny schemat PEH, fryzura zaczyna układać się znacznie spokojniej, a każdy ruch szczotki czy palców przez pasma staje się po prostu przyjemny.
Artykuł sponsorowany